Sąd Rejonowy Lublin-Zachód skazał w piątek 4 września 2026 roku Wojciecha K., byłego youtubera znanego pod pseudonimem Vojtaz, na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Sprawa dotyczy przesyłania w 2014 roku materiałów pornograficznych 13-latce, którą oskarżony poznał przy wspólnych nagraniach z Minecrafta. Oskarżony przyznał się do winy podczas pierwszej rozprawy 2 września. Opisujemy sprawę na podstawie relacji PAP, Dziennika Wschodniego i Radia Lublin, bez szczegółów zdarzeń.

Wspólne nagrania z Minecrafta i rozmowy na czacie

Według ustaleń prokuratury, na które powołuje się PAP, pokrzywdzona i oskarżony poznali się w internecie w 2014 roku. Grupa osób nagrywała wtedy wspólnie filmy z popularnej gry, podkładała pod nie głosy i wrzucała gotowe nagrania do sieci. Rozmowy zaczęły się na wspólnym czacie, a później przeszły do prywatnych wiadomości. Jak podaje Dziennik Wschodni, pokrzywdzona miała wtedy 13 lat, a oboje współtworzyli w sieci treści o Minecrafcie. Radio Lublin pisze, że z niewinnej zabawy w dubbing zrobiła się z czasem niezdrowa relacja.

Co ustaliła prokuratura

Sprawą zajęła się Prokuratura Okręgowa w Lublinie, a punktem wyjścia były zeznania osoby, która trzy lata temu pokazała w sieci film o działalności oskarżonego. Zdaniem śledczych w 2014 roku, od 3 lipca do listopada, oskarżony wysyłał pokrzywdzonej treści pornograficzne przez Snapchata i Messengera. Akt oskarżenia prokuratura wniosła do sądu na początku lipca 2026 roku.

Prokurator Marcin Kozak podkreśla, że według zebranych dowodów oskarżony w pełni zdawał sobie sprawę z wieku pokrzywdzonej. Jak relacjonuje, dziewczynka mówiła wprost, że jest w ósmej klasie szkoły podstawowej, a jej profil na platformie TeamSpeak miał ikonę z wiekiem: według PAP najpierw 13, potem 14 lat. Dziennik Wschodni dodaje, że w ocenie śledczych oskarżony wiedział, że nie skończyła jeszcze 15 lat.

Przesłuchana w śledztwie pokrzywdzona potwierdziła te ustalenia. Dziennik Wschodni, powołując się na prokuraturę, pisze, że było to dla niej traumatyczne przeżycie, po którym potrzebowała pomocy psychologa. Sam podejrzany nie przyznawał się wtedy do winy i nie składał wyjaśnień. Według opinii biegłych z zakresu psychiatrii i seksuologii w chwili czynu był w pełni poczytalny.

Proces z wyłączeniem jawności

Pierwsza rozprawa odbyła się w środę 2 września 2026 roku za zamkniętymi drzwiami. Według Dziennika Wschodniego sąd wyłączył jawność na wniosek stron. Już na tej rozprawie oskarżony przyznał się do winy, a obrona wniosła o wydanie wyroku skazującego i zaproponowała karę, na którą przystała prokuratura. Sąd przychylił się do wniosku, więc nie prowadził dalszego postępowania dowodowego i nie przesłuchiwał świadków.

Wyrok i zakaz kontaktu

Kara dla 31-latka to rok pozbawienia wolności, ale sąd zawiesił jej wykonanie na trzy lata. W okresie próby skazany będzie pod dozorem kuratora. Przez trzy lata nie może też kontaktować się z pokrzywdzoną ani zbliżać się do niej na mniej niż 300 metrów. Sąd przyznał jej również 15 tysięcy złotych zadośćuczynienia, które ma zapłacić skazany.

Według uzasadnienia wyroku, które cytuje Radio Lublin, na uwzględnienie wniosku wpłynął fakt, że oskarżony jest „osobą dotychczas niekaraną”, a przestępstwo zostało „popełnione już prawie 12 lat temu”. PAP dodaje, że sprawa została ujawniona trzy lata temu. Radio Lublin zaznacza, że skazanego nie było na sali rozpraw w dniu ogłoszenia wyroku.

Rady ekspertów dla rodziców i młodych graczy

Radio Lublin uzupełniło relację z wyroku komentarzem ekspertów. Dr hab. Joanna Chwaszcz, dyrektor Instytutu Psychologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, podkreśla, że dziecko nigdy nie jest winne w takiej sytuacji, a wstyd jest po stronie osoby wysyłającej takie treści, nie ofiary. Radzi, by jak najszybciej komuś o tym powiedzieć. Rodzicom zaleca uważne obserwowanie nastroju i zachowania dziecka oraz budowanie zaufania, tak by dziecko nie bało się z nimi rozmawiać.

Michał Pietraszko z Centralnego Biura Zwalczania Cyberprzestępczości opisuje, jak sprawcy stopniowo zyskują zaufanie potencjalnej ofiary (tzw. child grooming). Przypomina, że ani pseudonim, ani awatar, ani głos zmieniony aplikacją nie potwierdzają wieku rozmówcy, więc zadeklarowane w rozmowie 13 lat niczego nie gwarantuje: po drugiej stronie może siedzieć dorosły. Jeśli rodzic odkryje taką sytuację, eksperci zalecają spokojną reakcję, bo krzyk tylko pogarsza położenie dziecka. Radzą też, by w internecie w miarę możliwości nie ujawniać prawdziwych danych, a nieznajomym nie wysyłać swoich zdjęć ani nie pokazywać się im przez kamerkę. To ogólne zalecenia ekspertów cytowanych przez Radio Lublin, a nie ustalenia sądu.

Więcej wiadomości o Minecrafcie znajdziesz w dziale aktualności.

Źródła