Minister edukacji Barbara Nowacka 13 października 2026 roku odniosła się publicznie do słów premiera Donalda Tuska, który wskazał Minecrafta jako przykład gry, w której przemoc staje się „coraz bardziej widoczna”. Nowacka określiła pytanie dziennikarza o możliwość zablokowania gry jako „dziwne i złośliwe”, próbując ugasić falę krytyki, jaka spłynęła na premiera ze strony graczy i opozycji.

Co właściwie powiedział Tusk

Kontrowersja zaczęła się podczas specjalnej narady związanej z atakami w szkołach, zwołanej po ataku nożownika w Leszczydole-Nowinach, w którym zginęła pracownica szkoły. Premier mówił wtedy o „narastającej modzie na przemoc” wśród młodzieży i wskazał na dwa zagrożenia związane z grami: niebezpieczne grupy działające wokół nich oraz obecność przemocy w samej rozgrywce. Jak cytuje Klub Jagielloński, Tusk stwierdził, że „radykalizacja dzieci następuje przez grupy aktywne w grach komputerowych”, a w Minecrafcie „przemoc pojawia się w sposób coraz bardziej widoczny”.

Słowa te wywołały natychmiastową reakcję środowiska graczy, którzy przypominali, że Minecraft, dostępny na rynku nieprzerwanie od 2011 roku, kojarzony jest przede wszystkim z budowaniem i kreatywnością, a nie przemocą. Fala krytyki objęła też polityków opozycji, którzy wcześniej żartowali z wypowiedzi premiera, porównując kreskówkową stylistykę gry do znacznie bardziej brutalnych tytułów.

Tłumaczenia minister edukacji

Barbara Nowacka, pytana o ewentualne ograniczenia dostępu do Minecrafta, odpowiedziała, że chodziło o coś zupełnie innego niż samą grę. Wyjaśniła, że premierowi chodziło o problem radykalizacji na czatach i w grupach skupionych wokół gier, a nie o mechanikę rozgrywki jako taką. Minister podkreśliła, że „są takie miejsca, które są znacznie trudniejsze w dostępie do służb”, mając na myśli zamknięte kanały komunikacji, gdzie może dochodzić do nawiązywania kontaktów przez osoby o złych intencjach.

Nowacka dodała też ogólniejszą refleksję na temat gier i mediów społecznościowych: „same gry, tak jak media społecznościowe, nie są złe, tylko to, co się dzisiaj w nich dzieje, jest złe”. Zwróciła uwagę na problem hejtu i treści radykalizujących, które pojawiają się w przestrzeniach towarzyszących grom, niezależnie od tego, czy chodzi o Minecrafta, Roblox czy inne tytuły popularne wśród najmłodszych.

Analitycy studzą emocje

Do sprawy odniósł się też Klub Jagielloński, publikując analizę zatytułowaną „Premier ostrzega przed grami komputerowymi. Czy jest się czego bać?”. Autor przypomina, że obawy wokół gier komputerowych towarzyszą debacie publicznej od lat 90., gdy wiązano je między innymi z masakrą w Columbine, a od tamtego czasu funkcjonują systemy ocen wiekowych: ESRB w Stanach Zjednoczonych i obowiązujący w Europie od 2003 roku PEGI. Zdaniem autora przemoc w Minecrafcie ma „charakter kreskówkowy”, a same gry stanowią jedynie „kolejną przestrzeń” internetowych zagrożeń, nie wprowadzając niczego jakościowo nowego w porównaniu z resztą internetu.

Znaczenie dla polskich graczy i rodziców

Spór pokazuje, jak łatwo wypowiedź o grze wideo może zostać odczytana jako zapowiedź regulacji, nawet jeśli intencją było zwrócenie uwagi na zupełnie inny problem, czyli bezpieczeństwo dzieci w komunikatorach i czatach grupowych. Dla rodziców korzystających z poradników dotyczących bezpiecznego grania to sygnał, że warto rozmawiać z dziećmi nie tyle o samej mechanice gry, co o tym, z kim i gdzie rozmawiają podczas wspólnej zabawy, w tym na serwerach wieloosobowych.

Sprawa wpisuje się w szerszy ciąg wydarzeń ostatnich dni, w którym wypowiedź premiera spotkała się z krytyką ze strony części polityków i środowiska graczy, a resort edukacji stara się teraz doprecyzować, o co faktycznie chodziło rządowi. Na razie nie pojawiły się żadne konkretne propozycje legislacyjne dotyczące dostępu do gier takich jak Minecraft, a dyskusja koncentruje się na moderacji czatów i grup w komunikatorach towarzyszących tytułom online.

Źródła