Xbox Game Pass miał zrewolucjonizować sposób, w jaki gracze kupują i konsumują gry - subskrypcja zamiast pojedynczych zakupów, ogromna biblioteka zamiast pojedynczych tytułów. Tymczasem, jak przekonuje analityk rynku gier Mat Piscatella z firmy Circana, usługa nie zdołała zmienić nawyków „masowego” gracza, bo ten od lat ma już swoje ulubione gry - i są to Minecraft, Fortnite oraz Roblox.
Co powiedział analityk
Piscatella, jeden z najbardziej cytowanych analityków rynku gier w USA, napisał na Bluesky komentarz, który szybko obiegł branżowe media: „Rynek masowy nie chciał grać w wiele różnych gier. Chciał grać w Fortnite, Minecrafta i Roblox”. Jego zdaniem Xbox zrobił dokładnie to, co trzeba było zrobić, żeby sprzedawać subskrypcje - ale poza rdzeniem entuzjastów mało kogo to obchodziło.
Analityk wskazuje, że nawet dodanie do Game Passa Call of Duty, jednej z najpopularniejszych marek w historii gier, nie przełożyło się na trwały wzrost liczby subskrybentów ani sprzedaży konsol. Zdaniem Piscatelli prawdziwą konkurencją dla usług subskrypcyjnych nie są inne gry pudełkowe, tylko darmowe, „wiecznie żywe” tytuły typu live-service, w których gracze inwestują setki godzin - a to właśnie domena Minecrafta, Fortnite i Robloksa.
Gaming jako hobby coraz bogatszych
W tle tej analizy pojawiają się też dane Circana, według których konsolowy gaming coraz bardziej staje się rozrywką osób lepiej zarabiających. W czwartym kwartale 2025 roku aż 53 procent gospodarstw domowych kupujących nowy sprzęt do gier zarabiało ponad 100 tysięcy dolarów rocznie, podczas gdy jedynie 19 procent zarabiało poniżej 50 tysięcy dolarów. Rosnące ceny konsol i gier AAA sprawiają, że coraz więcej graczy o niższych dochodach zostaje właśnie przy darmowych tytułach - Minecraft, Fortnite i Roblox nie wymagają zakupu drogiej konsoli ani abonamentu, żeby grać.
Miliardy wydane, efektu brak
Przypomnijmy: Microsoft zainwestował dziesiątki miliardów dolarów w budowę biblioteki Game Passa, między innymi poprzez przejęcie Activision Blizzard za 69 miliardów dolarów oraz wcześniejsze przejęcie ZeniMaksa i Bethesdy. Mimo tak ogromnych nakładów usługa subskrypcyjna nie stała się dominującym modelem sprzedaży gier, na jaki liczono w Redmond. Serwis GameSpot ujął to wprost: Microsoft postawił na Game Passa około 80 miliardów dolarów, a zakład się nie opłacił.
To kolejny element układanki, którą minecraft.pl opisywał już przy okazji lipcowej restrukturyzacji Xboksa - cięcia 3200 etatów, sprzedaży kilku studiów i przeniesienia Mojang Studios bezpośrednio pod nową szefową działu gier, Ashę Sharmę. Ironia sytuacji polega na tym, że to właśnie Minecraft, gra należąca do Microsoftu, jest wymieniana jako jeden z powodów, dla których strategia subskrypcyjna nie zadziałała tak, jak zakładano.
Co to oznacza dla graczy w Polsce
Dla polskich graczy najważniejszy wniosek jest prosty: Minecraft od lat funkcjonuje poza logiką „usługi subskrypcyjnej” - gracze kupują grę raz i wracają do niej latami, budując własne serwery, moddując i tworząc mapy, zamiast przeskakiwać między tytułami z biblioteki Game Passa. Ta analiza tłumaczy też, dlaczego Microsoft, mimo posiadania Minecrafta od 2014 roku, wciąż traktuje go jako osobny, samodzielny biznes, a nie element strategii subskrypcyjnej Xboksa. Jednocześnie pokazuje, że mimo turbulencji w samym Xboksie, pozycja Minecrafta jako jednej z najbardziej dochodowych marek w historii gier pozostaje niezagrożona.
Komentarze