W świecie, gdzie gry coraz częściej sprzedają się w modelu abonamentowym lub zarabiają na mikrotransakcjach, Markus Persson idzie pod prąd. Na blogu The Word of Notch przedstawił model biznesowy Minecrafta, który może zdefiniować przyszłość dystrybucji gier indie.
Jedna cena, wszystkie aktualizacje
Zasada jest prosta: kupujesz grę raz i otrzymujesz wszystkie przyszłe aktualizacje za darmo. Bez abonamentów, bez ukrytych opłat, bez płatnych DLC. Cena rośnie wraz z rozwojem gry:
- Faza Alpha - najniższa cena (planowane ~10 euro)
- Faza Beta - cena wzrasta, ale nadal niższa niż finalna
- Premiera - pełna cena za ukończony produkt
Im wcześniej kupisz, tym mniej zapłacisz - ale ryzykujesz zakup gry, która jest wciąż w trakcie tworzenia. To uczciwa wymiana i doskonała zachęta dla wczesnych adopters.
Dlaczego ten model?
Notch wyjaśnia swoją filozofię: gry powinny być usługą, a nie jednorazowym produktem. Ciągłe aktualizacje utrzymują zainteresowanie graczy, a pieniądze z wczesnej sprzedaży finansują dalszy rozwój. To symbiotyczna relacja - gracze wspierają twórcę, a twórca odwdzięcza się nowymi treściami.
Model ten jest szczególnie atrakcyjny dla niezależnych twórców, którzy nie mają budżetów wielkich wydawców. Notch pracuje nad Minecraftem sam, a przychody ze sprzedaży pozwalają mu poświęcić się grze na pełen etat.
Precedens dla branży indie
To podejście może zainspirować innych niezależnych deweloperów. W czasach, gdy wielkie studia coraz agresywniej monetyzują swoje produkty, model Notcha jest odświeżająco pro-konsumencki. Kupujesz raz - dostajesz grę, która stale się rozwija.
Czas pokaże, czy ten model biznesowy sprawdzi się na dłuższą metę. Ale jedno jest pewne - Notch stawia graczy na pierwszym miejscu, i za to należy mu się szacunek.
Komentarze