W weekend 20-21 czerwca 2026 roku przez społeczność Minecrafta przetoczyła się fala nagłych zawieszeń kont za rzekomą „mowę nienawiści lub dyskryminację”. Ucierpieli zarówno zwykli gracze, jak i rozpoznawalni twórcy, w tym popularny brytyjski youtuber Andrew „ibxtoycat”, którego relacja z incydentu rozeszła się szeroko po serwisie X (dawny Twitter) i Reddicie.
Bany nawet w światach jednoosobowych
Najbardziej niepokojący element sprawy: część zbanowanych graczy, w tym sam ibxtoycat, twierdziła, że stracili dostęp do własnych światów w trybie jednoosobowym lub na prywatnych Realms, do których nikt poza nimi nie miał dostępu. To o tyle zaskakujące, że oficjalnie system raportowania czatu w Minecraft działa wyłącznie w kontekście multiplayer - zgłoszenie wymaga wcześniejszego kontaktu obu graczy na tym samym serwerze. - Kolejne bany za „mowę nienawiści” wywołane przez automatyzację, przy czym cofnięcie bana wymaga już przeglądu przez człowieka - napisał ibxtoycat na X, wyrażając wątpliwości co do rzetelności systemu.
Nie błąd, a nadużycie zgłoszeń?
Część społeczności, powołując się na analizę użytkownika NearestCommit, wskazywała, że fala banów objęła też innych znanych graczy, takich jak sb737 czy drdonut, i nie była przypadkowym błędem technicznym, lecz celowym działaniem - zgłoszenia miały masowo trafiać do osób kojarzonych m.in. z prowadzeniem lub promowaniem serwerów pay-to-win. Innymi słowy: ktoś miał świadomie wykorzystać mechanizm zgłoszeń czatu jako broń przeciwko konkretnym twórcom, zamiast realnie zgłaszać naruszenia zasad.
Reakcja Mojanga
Po weekendzie pełnym skarg Mojang wydał oficjalne oświadczenie, zacytowane przez ibxtoycata: „Aktywnie sprawdzamy, co się stało. Nasz zespół wsparcia szybko zareagował w weekend, pomagając przywrócić dostęp osobom, których to dotknęło, i nadal uważnie monitoruje sytuację”. W kolejnych dniach - jak relacjonował sam youtuber 22 czerwca - zespół odpowiedzialny za przegląd zgłoszeń „wrócił do biura”, a jemu samemu przywrócono możliwość gry we własnym świecie.
Stary problem, który wraca
System zgłaszania czatu w Minecraft budzi kontrowersje od lat - Mojang wielokrotnie zapewniał, że decyzje podejmują przeszkoleni ludzie, a nie sztuczna inteligencja skanująca rozmowy, a wiadomości są kryptograficznie podpisywane, by zapobiec fałszowaniu dowodów. Czerwcowy incydent pokazuje jednak, że mechanizm wciąż można obejść lub nadużyć - wystarczy odpowiednio zorganizowana grupa zgłaszających, by zawiesić konto osoby, która realnie nie złamała żadnej zasady.
Dlaczego to ważne dla polskich graczy
Polscy streamerzy i administratorzy serwerów regularnie korzystają z tych samych mechanizmów raportowania co reszta świata. Incydent z czerwca pokazuje, że nawet duzi, rozpoznawalni twórcy mogą paść ofiarą skoordynowanej fali zgłoszeń i stracić dostęp do konta na wiele dni, zanim sprawa zostanie wyjaśniona przez ludzki zespół wsparcia - co jest istotnym sygnałem ostrzegawczym dla każdego, kto prowadzi publiczny serwer lub kanał związany z Minecraftem.
Źródła
- Andrew (Toycat): posty o falach banów za „mowę nienawiści” (x.com)
- Oficjalne oświadczenie Mojanga ws. banów, cytowane przez ibxtoycata (x.com)
- NearestCommit: analiza fali banów jako celowego nadużycia zgłoszeń (x.com)
- Players point out major flaw in Minecraft reporting system being abused by users (sportskeeda.com)
Komentarze