Podczas lipcowego przesłuchania w komisji kalifornijskiego Senatu wiceprezeska Entertainment Software Association (ESA) ds. kontaktów z władzami stanowymi, Jennifer Gibbons, oświadczyła wprost, że prywatne serwery Minecrafta są „nielegalne”. - Nie są w żaden sposób powiązane z Microsoftem (...) uznajemy to za piractwo, mamy obecnie dwa toczące się pozwy przeciwko prywatnym serwerom - powiedziała, powołując się przy tym na raporty amerykańskiego USTR (United States Trade Representative) wymieniające niektóre serwery jako „notoryczne rynki” piractwa.

Kontekst: ustawa Protect Our Games Act

Przesłuchanie dotyczyło Protect Our Games Act - kalifornijskiej ustawy powiązanej z międzynarodowym ruchem Stop Killing Games, który domaga się, by gracze zachowywali dostęp do gier online nawet po wyłączeniu oficjalnych serwerów przez wydawcę. Projekt przeszedł przez Zgromadzenie Stanowe Kalifornii stosunkiem głosów 43:16 w maju, ale w komisji senackiej utknął przy głosowaniu 4:3:4 - cztery głosy wstrzymujące się zablokowały dalsze procedowanie, choć komisja dopuściła możliwość ponownego rozpatrzenia.

To właśnie podczas tego posiedzenia ESA, lobbująca przeciwko ustawie, przedstawiła prywatne serwery jako zagrożenie prawne, sugerując, że ich prowadzenie narusza prawa własności intelektualnej wydawców.

Problem: Microsoft sam rozdaje oprogramowanie serwera

Wypowiedź Gibbons szybko spotkała się z falą krytyki w mediach branżowych, w tym PC Gamer i Techdirt, które nazwały ją „zdumiewającą”. Argument jest prosty: plik server.jar do uruchomienia własnego serwera Minecraft Java Edition jest oficjalnie i świadomie udostępniany przez Mojang oraz Microsoft na stronie minecraft.net. Trudno więc mówić o piractwie w sytuacji, gdy wydawca sam zachęca do prowadzenia prywatnych serwerów - model, na którym od lat opiera się cała społeczność serwerów SMP, technicznych i modowanych, także w Polsce.

Dodatkowo raporty USTR, na które powołała się Gibbons, w rzeczywistości celują w serwery pozwalające obchodzić opłaty subskrypcyjne - a Minecraft nie wymaga żadnej opłaty za grę online poza jednorazowym zakupem gry.

ESA po cichu łagodzi stanowisko

1 lipca 2026 roku ESA przekazała redakcji PC Gamer zaktualizowane oświadczenie, w którym istotnie zawęziła zakres swoich wcześniejszych słów. Zamiast mówić o wszystkich prywatnych serwerach, organizacja doprecyzowała, że problemem są serwery, które „hostują lub dystrybuują treści objęte prawami autorskimi bez autoryzacji”. Dodano też zastrzeżenie, że „wydawcy mogą przyjmować różne podejścia” do prywatnych serwerów - co jest już bezpośrednim przyznaniem, że wiele gier, w tym Minecraft, oficjalnie wspiera funkcjonalność prywatnych serwerów.

Dlaczego to ważne dla polskich graczy

Sprawa toczy się w Kalifornii, ale ma znaczenie globalne - ESA to jedna z najbardziej wpływowych organizacji lobbingowych branży gier w USA, a jej stanowisko może rzutować na debatę wokół Stop Killing Games także w Europie, gdzie trwa własna inicjatywa obywatelska w tej sprawie. Dla właścicieli i administratorów polskich serwerów Minecraft - od małych serwerów SMP po większe projekty sieciowe - retoryka „to jest piractwo” ze strony dużego lobby branżowego, nawet częściowo wycofana, pokazuje, że prawny status prywatnego hostingu wciąż bywa przedmiotem sporu, mimo że Microsoft od lat oficjalnie go wspiera.

Źródła