Mojang po raz pierwszy w historii Minecrafta doprowadził do realnej, technicznej konfrontacji z jednym z największych serwerów typu anarchy. 15 lipca 2026 roku firma dodała domenę 6b6t.org do oficjalnej blacklisty serwerów Minecrafta, blokując możliwość połączenia się z nim przez standardowe serwery uwierzytelniające. Odpowiedź administracji serwera była natychmiastowa i bezprecedensowa: zamiast się dostosować, 6b6t wypuścił moda, który omija blokadę Mojanga.

Co to jest 6b6t i dlaczego trafił na czarną listę

6b6t to jeden z największych serwerów typu anarchy w historii Minecrafta - tryb rozgrywki bez zasad, bez banów za grief czy oszustwa i bez limitu graczy w kolejce. Społeczność serwera liczy ponad 27 tysięcy osób na Discordzie, a sam serwer obsługuje jednocześnie nawet tysiąc graczy. Blacklista Mojanga działa na poziomie serwerów uwierzytelniających - gdy gracz próbuje dołączyć do dowolnego serwera, jego klient najpierw łączy się z serwerami Mojanga, które teraz odrzucają próby połączenia z 6b6t.org.

To nie pierwszy przypadek presji na duże serwery anarchy. Wcześniej podobne naciski odczuły 2b2t, Purity Vanilla i OldFrog - każdy z nich został zmuszony do wprowadzenia ograniczeń, by uniknąć całkowitej blokady. 6b6t jako pierwszy z tej grupy zdecydował się nie ustąpić ani na krok.

„Nie dodamy zasad”. Serwer wypuszcza moda obchodzącego blokadę

Administracja serwera opublikowała oświadczenie niepozostawiające wątpliwości co do dalszych planów: „Nie zamkniemy 6b6t. Nie dodamy zasad. 6b6t pozostanie w pełni anarchią i Mojang nic na to nie poradzi”. Zamiast dostosować się do wymogów, zespół stworzył i udostępnił publicznie AnarchyMod - otwartoźródłowego moda na Fabric, który pozwala graczom łączyć się z serwerem mimo blokady nałożonej na poziomie kont Mojang.

Efekt był widoczny niemal natychmiast. W ciągu 48 godzin od wejścia blacklisty na serwerze ponownie znalazło się ponad 250 graczy, mapa świata pozostała nienaruszona, a dane graczy nie zostały zresetowane. Fizyczny serwer nigdy nie przestał działać - zablokowane zostało jedynie oficjalne uwierzytelnianie, a nie sama infrastruktura 6b6t, którą serwer w pełni kontroluje niezależnie od Mojanga.

Dlaczego to ważne dla polskich graczy

Sytuacja 6b6t to coś więcej niż spór jednego serwera z wydawcą gry. To pierwszy głośny przypadek, w którym duży serwer otwarcie i technicznie obszedł decyzję Mojanga, zamiast się jej podporządkować albo zniknąć. Dla społeczności serwerów anarchy - w tym części polskich graczy korzystających z podobnych projektów - to sygnał, że blacklista przestaje być traktowana jako ostateczny wyrok, a staje się przeszkodą do obejścia.

Sprawa wpisuje się też w szerszy, toczący się od miesięcy spór o status prywatnych serwerów Minecrafta, po tym jak przedstawicielka Entertainment Software Association nazwała je „nielegalnymi” podczas przesłuchania w Kalifornii, a później się z tego częściowo wycofała. Tam jednak chodziło głównie o retorykę prawną i regulacje - w przypadku 6b6t mamy do czynienia z konkretnym, technicznym starciem rozgrywającym się w czasie rzeczywistym: blokada kontra mod obchodzący blokadę.

Warto dodać, że korzystanie z modów omijających oficjalne blokady serwerów może naruszać regulamin Minecrafta i wiązać się z ryzykiem dla konta gracza. Mojang jak dotąd nie skomentował publicznie, jak zamierza odpowiedzieć na działania 6b6t - a sytuacja pozostaje otwarta.

Źródła